Blog
Pan krain zmyślonych
Obłok
Obłok magmar.salon24.pl
19 obserwujących 247 notek 198397 odsłon
Obłok, 22 czerwca 2017 r.

Anioły wokół Auschwitz

1007 135 1 A A A

W niemieckiej gazecie "Frankfurter Rundschau" ukazał się artykuł Arno Widmanna o historycznym i współczesnym kontekście przemówienia Beaty Szydło w Oświęcimiu. Na łamach naszego Salonu bloger Alpejski poświęcił tej publikacji notkę „Obrzydliwa prowokacja Frankfurter Rundschau” . Szkoda, że dość ordynarnie przekłamał treść i przesłanie omawianego artykułu.

Bloger Alpejski - po zacytowaniu wstępu z artykułu z FR (w dwu językach ) - pisze w swojej notce tłustym drukiem "Dalej w swoim tekście zarzuca on [Widmann] Polakom kolaborację z Niemcami!". To nieprawda.

I.

Widmann nie przypisuje nam żadnej czynności, czy nie opisuje jakiejś naszej typowej, czynnej lub biernej postawy mentalnej, ułatwiającej Niemcom przeprowadzenie holocaustu. Pozostawia to naszej własnej, polskiej refleksji, ocenie czy wyjaśnieniu (Aufklaerung) - jako sprawę otwartą, ale na siłę zamykaną przez premier Szydło .

Przesłanie artykułu Widmanna jest klarowne i proste - wystąpienie premier Szydło w Oświęcimiu jest elementem polityki historycznej rządu, która ma polegać na obarczenie winą za zagładę Żydów wyłącznie Niemców - tak, aby usunąć z myślenia Polaków jakąkolwiek refleksje o jakimś naszym ewentualnym wkładzie w holokaust, jak choćby obojętność czy izolację od niemiecko-żydowskiego, a nie naszego przecież, problemu.

Widmann sugeruje, że Szydło chce zablokować otwartą refleksję (czy dyskusję) na temat polskich postaw wobec zagłady Żydów, bo chce nas znieczulić na dzisiejszy los innych mas ludzkich czy narodów, które znalazły się w zagrożeniu – i w ten sposób umocnić wśród Polaków grunt postaw obojętnych i ksenofobicznych wobec tragedii dziejących się w świecie, przedstawiając je co najwyżej w kategoriach zagrożenia dla naszego świętego spokoju.

Misja obrony tego świętego spokoju i budowanie atmosfery zagrożenia dla niego, ma wywołać w nas poparcie dla polityki izolacji od rozwiązywania problemów imigracyjnych w duchu europejskiego solidaryzmu.

Ten wątek myśli Widmanna jest na pewno dyskusyjny, bo może prowokować dyskusję na temat naszych tendencji do ksenofobii i izolacji – ale przecież ten Niemiec dość trafnie sugeruje, że obojętność i izolacja wobec jakiegoś zachodzącego właśnie procesu stanowią wkład (Beteilung) kształtujący, w jakiejś większej czy mniejszej mierze, jego przebieg - gdy tylko popatrzymy na sprawę szerzej.

Artykuł Widmanna sygnalizuje i łączy dwa momenty polskiej bierności czy obojętności – historyczny (holocaust) i i współczesny (zalew Europy przez niekontrolowaną imigrację). Oba mają wspólny mianownik – brak wrażliwości na los obcych (wyznaniowo, kulturowo, etnicznie) ludzi.

Widmann obwinia polską premier za eliminowanie czy zastępowanie tej wrażliwości retoryką o zagrożeniu.

II.

Racje Widmanna budzą wśród nas sprzeciw, bo są nam niemiłe. Piętnują naszą premier i nas samych – toż to istne horrendum – a przecież tak się staramy, żeby inni myśleli o nas tak pięknie, jak my sami o sobie myślimy. Wcale nie byliśmy obojętni, to potwarz, bo wielu Polaków chroniło Żydów. (Co prawda, ujmując rzecz procentowo, takich wśród nas było wtedy mniej więcej tylu, ilu dziś jest za udziałem Polski w relokacji imigrantów, ale mniejsza o to)...

Zastanawiałem się nieraz, dlaczego Niemcy wybrali na centrum realizacji holocaustu akurat ziemie okupowanej Polski, dlaczego nie gdzie indziej. Dlaczego wśród nas, a nie wśród Czechów , Holendrów, czy Francuzów? Przypadek?

Potworny, ale przecież po niemiecku precyzyjny, mechanizm masowej zagłady Żydów nie został ad hoc uruchomiony wraz założeniem obozów koncentracyjnych czy wygrodzeniem gett w miastach okupowanej Europy. O lokalizacji fabryk śmierci z pewnością decydowało wiele względów. Obozy koncentracyjne powstawały i w samych Niemczech i na terenie wszystkich krajów okupowanych. Dlaczego akurat te na naszych ziemiach przekształcono w obozy zagłady?

Czy obserwowane przez okupantów, takie a nie inne, relacje między społecznościami żydowskimi a rodzimymi, w poszczególnych krajach, miały na to wpływ? Może w jednych krajach mury getta były bardziej formalnością, w innych bezwzględną koniecznością – czy Niemcy to analizowali, szukając lokalizacji dla centrów zagłady, a widoczna obojętność rodzimej ludności na los ludzi w gettach była jednym z kryteriów wyboru terytorium finalizacji zagłady? A co, gdy Niemiec dopatrzył się jeszcze jakiejś fali niechęci?

Dlaczego w czeskim Teresinie/Theresienstadt pobudowano obóz zbiorczy dla Żydów z dawnych terenów austro-węgierskich, ale nie zbudowano tam, na miejscu, komór gazowych i krematoriów, tylko wieziono ich dalej do Oświęcimia, do obozu Auschwitz? Dlaczego takie obozy przejściowe dla Żydów powstawały na zachodzie Europy, ale angażowano olbrzymie środki transportowe, by ich uśmiercać akurat na naszej ziemi, pośród nas?

To nie są łatwe pytania. Jeżeli zaryzykujemy hipotezę, że Niemcy zlokalizowali obozy zagłady wśród nas, ze względu na naszą mentalność i stosunek do mniejszości żydowskiej, to możemy przedstawiać tysiące faktów, że się mylili, bo rodzina Kowalskich uratowała rodzinę Silbersztajnów itp., itd, ale to niczego nie zmieni.

Czy nie powinniśmy spokojnie i bez paniki w tym aspekcie przyjrzeć się sobie i naszej przeszłości, by stwierdzić jacy rzeczywiście byliśmy?

Ubędzie nam coś? Jeżeli tak mamy myśleć, to rzeczywiście – powinniśmy prężyć się pod sztandarami martyrologii i grzechotem werbli zagłuszać trudne prawdy o sobie. Nasi polityczni wodzowie utwierdzą nas w bólu za poniesione ofiary i dumie, że nasza chata i z kraja i nietykalna jest. To rozwinie naszą świadomość narodową, wzbogaci nas duchowo i dumnie zademonstrujemy nasze wartości zdumionej ludzkości.

Całkiem poważnie, bez autoironii - jesteśmy dumnym narodem z przepiękną przeszłością i tradycjami, ale też z powikłanymi ścieżkami rozwoju świadomości narodowej w – szczególnie w XX wieku. Mamy się z tym zmierzyć, czy, przykryć to wszystko obrazkami z prymitywnych narodowych jasełek, fundowanych nam przez politycznych oszołomów? Czy nasza przyszłość to trzęsienie portkami przed wyzwaniami współczesnego świata i czepianie się spódnicy pani premier, bo ta nas obroni?

Niemcy nie uciekają od swojej przeszłości, tylko zapisują jej rozdziały bez niedomówień – po to, żeby móc powiedzieć – tak, dokonaliśmy wielkiej zbrodni, ulegliśmy zbiorowemu szaleństwu, ale wyciągnęliśmy nauki z tego czasu, co zmieniło naszą świadomość i postawę wobec innych państw, narodów i mieszkających wśród nas mniejszości.

My wolimy inaczej. Żaden Niemiec, potomek gestapowców i katów z Auschwitz nie ma prawa powiedzieć cokolwiek o nas, bo to urodzony morderca i wyzyskiwacz naszej krwawicy. Jak Niemiec coś chce, to niech sobie robi to u siebie , ale od nas wara, bo na wschód od Odry, aż po Bug, rozciąga się ziemia święta pełna aniołów.


Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Wbrew pozorom mój pierwszy komentarz również dotyczył filologii - a nie konkretnych osób...
  • @AlexanderHamilton > "Senator McCain jest chorym człowiekiem" No to siup - zacznijmy na...
  • @Alexander Hamilton Dlaczego nadaje Pan (domyślnie) waleniu nogami w bariery znaczenie...

Tagi

Tematy w dziale Polityka