Blog
Pan krain zmyślonych
Obłok
Obłok magmar.salon24.pl
19 obserwujących 247 notek 198397 odsłon
Obłok, 11 czerwca 2017 r.

Po co?

2304 69 0 A A A

Ktoś, kto pcha się między młot a kowadło, normalny nie jest – biorąc w gołe dłonie rozgrzane żelazo niechybnie się poparzy i na dodatek może oberwać w czerep młotem. Mam tu na myśli nieszczęśnika nazwiskiem Ziobro, ale po kolei…

Czekałem na drugą odsłonę w kolejnym spektaklu „taśm prawdy", tym razem z Sową nie tylko jako miejscem, a bohaterem. Czekałem, bo po pierwszej nie byłem pewien, w czyim interesie Ziobro sięgnął do tego mocno przykurzonego lamusa. Powtórka upewniła mnie, bo znowu pojawił się ksiądz. W zasadzie rzecz się klarowała od początku, ale…

I.

ale czekałem i spoglądałem w kryształową kulę czasu. Gdzieś od trzeciego wieku naszej ery w chrześcijaństwie zaczynają się formować ruchy monastyczne – które doprowadzą do powstania zakonów. Istotą zakonu, który często postrzegamy przez pryzmat budowli klasztornej, jest reguła ustalająca wewnętrzne zasady rządzące życiem danej wspólnoty mnichów.

Reguły były stanowione do wewnątrz takich wspólnot i zakładały ich mniejszą lub większą izolację od świata zewnętrznego i doczesności. Nie czas tu się nimi zajmować szczegółowo – w każdym razie wraz z zakonami pojawił się w chrześcijaństwie pewien dualizm. Jeden nurt był nakierowany na apostolstwo i duszpasterstwo, czyli życie kapłanów pośród owieczek, drugi za to na duchowe doskonalenie we własnym, zamkniętym kręgu.

Nie były to światy odrębne, bo zakony stały się z czasem miejscem edukacji „klasycznych” duszpasterzy, którzy wychodzili z ze swoich wspólnot między lud i możnych, także zakonnicy niektórych reguł nie stronili od kapłaństwa na zewnątrz. Wraz z terytorialną ekspansją chrześcijaństwa wzrasta zapotrzebowanie na kapłanów – więc i wysysanie wspólnot zakonnych. Życie pośród świeckich ma swoje atrakcje, pociągające wielu nieco bardziej niż doskonalenie się w surowych ograniczeniach klasztornej reguły. Przy tym struktura kościoła mocno się hiererchizowała – na przełomie VIII/IX wieku dochodzi do pewnego kryzysu stanu kapłańskiego, który rykoszetem trafia i za klasztorne mury.

W 910 roku zaczyna się jednak etap odnowy – w Cluny, w Akwitanii, powstaje klasztor, który z czasem stanie się centrum tzw. wspólnoty kluniackiej, która z odnowi surowe przestrzeganie reguł zakonnych. Papież Benedykt XVI na swojej audiencji generalnej 11 XI 2009 tak mówił o tym zjawisku:

Reforma kluniacka wywarła korzystny wpływ nie tylko na oczyszczenie i przebudzenie życia monastycznego, ale również na życie Kościoła powszechnego. Dążenie do doskonałości ewangelicznej stanowiło bowiem bodziec do zwalczania dwóch poważnych schorzeń, jakie nękały Kościół w tym okresie: symonii, czyli kupowania urzędów kościelnych, jak też niemoralnego życia świeckiego duchowieństwa.”

Rzecz jasna ta reforma nie rozprzestrzeniała się łatwo - wielu biskupom i kapłanom nie w smak było pozbawianie się przyzwyczajeń, czego bezwzględnie domagali się kluniatczycy. Rzym starał się rozwiązać ten problem wyłączając wspólnoty klasztorne spod właściwej terytorialnie władzy biskupiej, podporządkowując je bezpośrednio papieżowi.

W ten sposób biskupi stracili daniny od klasztorów, a „spór ideologiczny” zyskał wymiar konfliktu ekonomicznego. Odtąd konflikt duchowieństwa świeckiego z zakonnym tlił się z większym lub mniejszym natężeniem, chociaż w miarę upływu czasu kolejni papieże nie byli już skłonni bezwarunkowo wspierać zakony w ich sporach z episkopatem.

Powstał zresztą w międzyczasie zakony z samego założenia mniej kontemplacyjne, za to – jakbyśmy to dziś powiedzieli - aktywne „społecznie i politycznie”. Zakony rycerskie, mimo fiaska krucjat, były niewątpliwie większą atrakcją dla młodszych synów ze średniowiecznych domów szlacheckich, niż jacyś tam benedyktyni czy franciszkanie. W tych właśnie zakonach powstała idea całkowitej autonomii – tak od papieży, jak i władz świeckich.

Nasi” Krzyżacy są tego najlepszym przykładem – przy tym nie byli jedynym na Bałtykiem zakonem, który stworzył zręby własnego państwa. Gdy spory między nimi a naszym królem miał rozstrzygać papież, to słuchał przy okazji racji naszych biskupów, którzy wcale nie byli skłonni do kapłańskiej solidarności - zresztą rozmaite dziesięciny czy świętopietrza z Polski były pewniejsze od danin niechętnie płaconych przez zapatrzonych w swój interes krzyżaków.

Gdy później jezuici próbowali tworzyć swoje państwo w Południowej Ameryce (co tak pięknie pokazał Joffe w swojej „Misji”), doczekali się niemal natychmiastowej kontrakcji ze strony sojuszu królewsko-papieskiego.

II.

Wzajemna opozycja między zakonami z jednej, a sojuszami królów i biskupów z drugiej strony, traciła swój zewnętrznie widziany wymiar, gdy społecznie aktywne zakony wzięły się za oświatę czy dobroczynność – jednak konflikt tlił się dalej. Widzę w kuli czasu polski dwór szlachecki, gdzie do sutej wieczerzy zasiada „swój” proboszcz i ma zamiar ugadać z gospodarzem suty datek na budowę nowej plebanii, aż tu nagle w drzwiach staje mnich – kwestarz z pobliskiego klasztoru. Jaśnie pan uśmiecha się pod wąsem, prosi gościa siadać obok proboszcza i zagaduje

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Wbrew pozorom mój pierwszy komentarz również dotyczył filologii - a nie konkretnych osób...
  • @AlexanderHamilton > "Senator McCain jest chorym człowiekiem" No to siup - zacznijmy na...
  • @Alexander Hamilton Dlaczego nadaje Pan (domyślnie) waleniu nogami w bariery znaczenie...

Tagi

Tematy w dziale Społeczeństwo